Strona główna Recenzje EP: Emprss – „Blue” (recenzja)

EP: Emprss – „Blue” (recenzja)

PODZIEL SIĘ

Pomysły przychodzą nagle. Niespodziewanie. Ich problemem jest jednak dojrzewanie. Proces długi, trudny, żmudny. Deszczowe południe Anglii to środowisko specyficzne. Tutaj przez około 9 lat trwała znajomość Leo Crossinga i Ralpha Allana. Ten pierwszy jako producent muzyczny stanął przed możliwością stworzenia nowego projektu, który ten drugi mógł zabarwić swoim nostalgicznym, stonowanym i niepokojąco opanowanym wokalem.

Dwa lata zajęło tworzenie szkiców utworów. Bez pośpiechu, który z jednej strony wskazany nie jest. Z drugiej strony potrafi kształtować materię w nieskończoność. Do momentu pierwszych nagrań, które trwały dwie noce. „Blue EP” nabierała rumieńców. W trakcie pracy nad teledyskiem do składu dołączył Johnny Goddard. W tym kształcie trio pracowało nad kolejnymi kompozycjami, w międzyczasie koncertując wraz z Hundred Waters, zapewne dzięki wspólnemu managmentowi.

Powstały cztery utwory. Zdecydowane otwarcie, spokój w głosie. „Down” dynamicznym bitem buduje napięcie, by przejść do niemalże popowego „Fray”. Ale nie do końca, bo tutaj pop łączy się z nostalgią, momentami przypominając Coldplay z tych „lepszych” czasów. Stonowane gitary i nieśmiało przebijająca się elektronika wciągają, chociaż przywołują skrajne emocje zmieniające się niebywale szybko niczym pogoda nad gęstymi lasami sosnowymi południowej Anglii. Tutaj pojawia się twór ciekawy. Zaskoczenie. „Everything Surrounds You” przemyca najpiękniejsze wpływy melodyjnego post-rocka do niebieskiego minialbumu. Gdyby Explosions in the Sky mieli wplatać wokal w swoje kompozycje, to właśnie tak bym sobie to wyobrażał! Nieważne jak dziwny tytuł prezentuje zazwyczaj okładka, post-rock zawsze opowiada historie. Rozpoczyna się leniwie od skromnych, choć dostojnych klawiszy, by już po chwili rozpędzić maszynę i włączyć do współpracy resztę instrumentów. I to jest najpiękniejsza rzecz, jaką Emprss mogli umieścić na EPce. Przy tej zaskakującej opowieści, tytułowe Blue jest jedynie wisienką na torcie. To po prostu utrzymanie poprzeczki na równie wysokim poziomie, który ustawił poprzednik. Przeskoczyć jest trudno, ale to zdecydowanie odpowiedni singlowy reprezentant albumu. Pełen patosu, ale też wzbudzający pozytywne emocje, zachowujący nostalgiczny klimat. I chwytliwy – to liczy się najbardziej.

„Blue” jednak jest jedynie przedsmakiem kolejnych wrażeń. W tym samym roku ma się ukazać debiutancki album angielskiego trio i to on zweryfikuje pozycję Emprss w świadomości muzycznej. Śmiało jednak można stwierdzić, że jest na co czekać. Jest za kogo trzymać kciuki. Jest na kogo ostrzyć zęby!

PRZEGLĄD RECENZJIOcena7.3PODSUMOWANIEEmprss są na bardzo dobrej drodze, aby dostarczyć nam finalnie piękny, długogrający album!7.3WYNIK OGÓLNY TAGIblueemprsseprecenzja PODZIEL SIĘ Facebook Twitter tweet !function(d,s,id){var js,fjs=d.getElementsByTagName(s)[0];if(!d.getElementById(id)){js=d.createElement(s);js.id=id;js.src="//platform.twitter.com/widgets.js";fjs.parentNode.insertBefore(js,fjs);}}(document,"script","twitter-wjs"); Poprzedni artykułPodcast REGULATOR #2 @Radio LUZNastępny artykułSnoop Dogg – „Peaches N Cream” ft. Charlie Wilson (klip) Łukasz Sidorkiewiczhttp://www.rgltr.pl